12/04/2016

cursed child, czyli potok łez (znowu)

Tak, niemalże 1,5 miesiąca od polskiej premiery książki 'Harry Potter i Przeklęte Dziecko' wzięłam się za jej recenzję. Nie żebym oczekiwała jakiś pochwał, ale można zacząć klaskać.
Przyznam się, iż przez całe swoje życie nie lubiłam tej historii. Stoi za tym chyba jeden powód - zmuszanie mnie do niej i traktowanie, jak jakieś guru fantastyki, czy w ogóle powieści. Aż w sierpniu coś mnie wzięło i hurtem obejrzałam wszystkie 8 filmów w trzy lub cztery dni. Jak można się domyślić, moje podejście do magicznego świata Just-Kidding Rowling totalnie się zmieniło.



Akcja najnowszej książki, która w zasadzie jest sztuką, dzieje się 19 lat po tym, jak Voldemort został pokonany w bitwie o Hogwart, kończąc Drugą Wojnę Czarodziejów (a przy okazji, do profesjonalncyh Potterheads, poprawcie mnie, jak się gdzieś pomylę, nowa jestem).
Harry wysyła swojego drugiego syna, Albusa Severusa (jaki fanboy z tego Harry'ego) do Hogwartu, jednakże ten ma obawy przed zostaniem Ślizgonem.
No i zgadnijcie co.

Mam wrażenie, że i tak czytając byście się domyślili. Unikając spoilerów, nie będę się już bardziej wdrążać w przebieg fabuły, bo takiej recenzji nie da się napisać.
Czytając tę część nie ukrywam, że momentami bardzo się irytowałam. Nigdy jakoś nie przepadałam za samą postacią Harry'ego, ale teraz to już przeszedł samego siebie. Zaskoczona jestem natomiast Ginny, która w filmach wydawała mi się piątym kołem, jednakże tutaj wyraźnie widać jej rolę.
W sztuce pojawił się też motyw Zmieniaczów Czasu (Hermiona użyła go w 'Więźniu Azkabanu'), a osobiście uwielbiam, gdy w akcję wplątuje się podróże międzyczasowe.

W tytule posta określiłam tę książkę jako potok łez. Może leciutko wyolbrzymiłam ten mój płacz, ale zapewniam, że on wystąpił. Dlaczego? Moją ulubioną postacią z całej serii jest Severus Snape. Jeżeli przeczytacie tę część, zrozumiecie, co mnie tak dźgnęło w serce.

W podsumowaniu napiszę, że jeżeli jeszcze nie do końca opuściliście Hogwart, a w waszym życiu brakuje trochę magii, to ta sztuka jest idealna, aby chociaż na chwilę cofnąć się w czasie.


3 komentarze:

  1. Przeczytam tę książkę tylko dla Sanpe'a (też jest moją ulubioną postacią z całej serii). Tylko najpierw muszę ją kupić lub wypożyczyć z biblioteki.
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie czytałam , ale mam zamiar :)
    Pozdrawiam Niecoinna

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo interesujący wpis. Zachęcam wejśc na mojego bloga i wyrazić swoje refleksje w kom.

    OdpowiedzUsuń